23.04.2021 

                 Moje życie z czekoladą 

 

Dlaczego akurat czekolada jest moją pasją? Cóż, to tak jakby zapytać żonę, dlaczego wyszła za mąż za swojego męża. To była miłość od pierwszego wejrzenia! Tak, od wejrzenia, nie ugryzienia (choć czekoladę zjadam z największą przyjemnością). Wszystko bowiem zaczęło się od filmu “Czekolada”. Sceny, w których główna bohaterka ręcznie robi pralinki, trufle i inne smakołyki oczarowały mnie bardziej, niż sam Johnny Depp! A to już o czymś świadczy. 

 

Niestety w tamtym czasie (blisko 20 lat temu) mogłam dosłownie pomarzyć o tego typu czekoladowych rarytasach. Na sklepowych półkach do wyboru były trzy marki (o ile!). Jeszcze gorzej było ze znalezieniem jakichkolwiek informacji o czekoladzie. Ale się nie poddawałam! Po czasie, gdy miałam już dostęp do Internetu, dzięki mojej upartości i zmysłowi detektywistycznemu, natrafiłam na stronę Sekrety Czekolady i tak oto poznałam mojego czekoladowego guru, Piotra Krzciuka. Od tamtego dnia weszłam w świat “prawdziwej” czekolady. Prawdziwej, czyli robionej od ziarna w niewielkich manufakturach. 

 

 

 

 

Zaczęłam kolekcjonować książki, drukować artykuły, jeść ekskluzywne tabliczki bean-to-bar z całego świata, a przede wszystkim poznawać samych producentów, którzy zapraszali mnie do swoich niewielkich fabryk, bym mogła zobaczyć proces produkcji czekolady. Wyobraźcie sobie moją ekscytację, gdy na własne oczy zobaczyłam wielkie kadzie z kamiennymi młynami, w których przelewała się płynna ciepła czekolada. Dzięki tym spotkaniom uświadomiłam sobie, że produkcja czekolady to niebywale trudna i czasochłonna praca. Najlepiej zaś przekonałam się o tym, gdy pewnego razu jeden z moich zaprzyjaźnionych czekoladników podarował mi małą wersję melangera (maszyny do produkcji czekolady). Nim obłupane ziarno trafiło do niego, zdążyłam nabawić się bąbli na palcach (od łuskania ziarna) i spaliłam mój blender, próbując wstępnie zmiażdżyć ziarno. I zdecydowałam ostatecznie – robienie czekolady zostawię specjalistom! Ja będę ją jeść i o niej pisać!

A jest o czym! Wkrótce odkryłam, że oprócz czeladników są też chocolatierzy, czyli cukiernicy, których specjalizacją jest robienie pralin i innej konfekcji czekoladowej. Co roku Akademia Czekolady przyznaje swoje „oskary” najlepszym tabliczkom świata. Ktoś pobije jakiś rekord. Jeszcze inni malują czekoladą albo w niej rzeźbią. A gdzieś na końcu świata odkrywają 120 letnie czekoladki. Zdatne do jedzenia! Jednym słowem – mam materiałów na kolejne i kolejne lata.

 

Okazuje się, że czekolada jest wyjątkowa nie tylko w tej ostatecznej formie, czyli tabliczki lub pralinki, ale już samo drzewo – kakaowiec właściwy (theobroma cacao, czyli napój bogów) jest na tle innych gatunków fauny bardzo oryginalny. A nade wszystko zdrowy! Ziarno kakao należy do grupy super żywności i jest jedyną rośliną, która zawiera tak duże stężenie teobrominy. To prawdziwa bomba witamin i mikroelementów. I to jest jeden z powodów dla których zakochałam się w tej roślinie. 

 

Moją miłość wyrażam na różne sposoby, np. mam na swoim ciele kilka czekoladowych tatuaży, z których pierwszy liczy ponad 10 lat. Przede wszystkim jednak, codziennie z nią obcuję. To znaczy – zjadam ją! Najczęściej w postaci nibsów (kruszonego i prażonego ziarna kakao) oraz różnorodnych tabliczek. Uwielbiam eksperymentalne smaki. Próbowałam już czekolady z popcornem, winem, bekonem, czosnkiem, baobabem, serem i wieloma innymi oryginalnymi dodatkami. Żeby tego było mało, robię sobie maseczki z czekolady, masaże w czekoladzie, kolekcjonuję gadżety z nią związane i wciąż przekonuję się, że czekolada naprawdę nie może się znudzić.

 

 

W świecie czekolady ciągle się dzieje coś nowego i ekscytującego! A moją misją jest opowiadać o tym innym. Robię to poprzez prowadzenie jedynego bloga  w polskim Internecie dedykowanego czekoladzie – Blog Czekolady. Ciekawostką jest, że kiedy zaczęłam go pisać, więcej zamieszczałam relacji z moich randek, niż informacji o samej czekoladzie! Ale ostatecznie miłość do czekolady zwyciężyła, stąd dziś przeczytacie tam mnóstwo ciekawych rzeczy o tym darze natury.  Prowadzę także degustacje i warsztaty, które uwielbiają zarówno dzieci jak i dorośli (trudno się dziwić!). Jednym słowem moja pasja w pewnym momencie stała się moją pracą! Najsłodszą pracą jaką mogłam sobie wyobrazić. Dziś mam tę przyjemność, że producenci z Polski i zagranicy przysyłają mi czekoladowe nowinki do testowania, a ja – zjadając czekoladę codziennie – nadal nie przybrałam kształtu kuli! Jaki z tego wniosek? Cóż, jeśli ktoś kocha czekoladę, to ona nas nie skrzywdzi. 

11.03.2021

Moje życie z jogą

 

Moje życie z jogą zaczęło się kilka lat temu i od początku zaiskrzyło pomiędzy mną, a matą, chociaż na początku to była trudna miłość. Cokolwiek myślałam dobrego o swojej elastyczności i kondycji, to mata to zweryfikowała. Codzienna praca przy biurku, pośpiech w życiu, stres, to wszystko widziałam swoim odbiciu w lustrze w studio jogi. Nie mogłam uwierzyć, że ta sylwetka z zaokrąglonymi mocno plecami to ja, że jestem tak sztywna, że nie umiem mocno zaczerpnąć oddechu…

Kiedy zaczynasz ćwiczyć jogę szybko uczysz się, że trzeba schować głęboko swoje ego, ćwiczysz powoli i wytrwale, przestajesz myśleć o swoich ograniczeniach, nie interesuje cię osoba ćwicząca obok i jej postępy. A dlaczego? Ponieważ skupiasz się wyłącznie na oddechu. Głęboki powolny wdech i głęboki powolny wydech przez nos. Przy jodze nie oddychasz przez usta, filtrujesz powietrze przez nos. Przy każdym oddechu pogłębiasz wykonywaną pozycję, która w jodze zwana jest asaną.

Oddychanie ma kluczowe znaczenie w praktyce jogi i jest to bardzo ważna umiejętność nie tylko na macie, ale na całe życie. Oddychaj w każdej nieznanej dla ciebie sytuacji, zachowaj wtedy uważny i spokojny oddech.

Kiedy tylko poczujesz przypływ intensywnych emocji, skup się na oddychaniu, kilka głębokich wdechów i wydechów przez nos, a napięcie ustąpi.

Prawidłowy oddech prowadzi do rozluźnienia mięśni twarzy, a mięśnie żuchwy połączone są z miednicą i dopóki mięśnie twarzy będziesz mieć napięte, całe ciało będzie napięte.

Asany (ćwiczenia) otwierające biodra także jedna z istotniejszych spraw w jodze, a żadna inna dyscyplina sportu w tym nie pomoże. Emocje zapisane są w ciele, a wiele z tych negatywnych (smutek, strach, gniew) zapisanych jest w naszych biodrach.

Otwieranie bioder nie oznacza więc tylko coraz mocniejszego rozciągania. Napięte biodra mogą prowadzić do całej masy komplikacji, możesz cierpieć na ból w dole pleców, przemieszczenia w kręgosłupie, a nawet kontuzje.

Kiedy praktykujesz (ćwiczysz) jogę wzmacniasz nie tylko ciało, ale również ducha. Kiedy ćwiczysz regularnie, dosyć szybko odczujesz, że joga wzmacnia i podnosi witalność, ponieważ uwalnia blokady i pozwala na swobodny przepływ energii. Wypełnia wewnętrznym spokojem i radością. Co prawda joga nie rozwiąże twoich życiowych problemów, jednak siła, którą dzięki niej możesz zdobyć, jest dużym wsparciem w radzeniu sobie z kłopotami i wyzwaniami codziennego życia.

Na poziomie fizycznym joga oczyszcza organizm z toksyn i reguluje pracę gruczołów. Wzmacnia układ nerwowy i immunologiczny, hamuje procesy starzenia. Mało? To jeszcze może to, że chodzisz wyprostowana, bo to twoja naturalna postawa, a elastyczność którą posiadasz sprawia, że dopiero Pesel uświadamia ci twój wiek.  

Możesz rano wstać i narzekać na pogodę, ciemność i sens życia, a możesz wstać godzinę wcześniej i tę godzinę spędzić na macie. Przez godzinę będziesz tylko tu i teraz, przez godzinę będziesz głęboko oddychać, przez godzinę będziesz powoli i dokładnie ćwiczyć, żeby na końcu podczas asany relaksu zauważyć, że jesteś zlana potem i szczęśliwa. A chwilę wcześniej zmienisz perspektywę świata w pozycji odwróconej (stanie na głowie, świeca, pług) i dotlenisz mózg. Naprawdę warto!

Ja mam swoje codzienne jogowe poranki, bo z natury jestem skowronkiem i lubię witać wstający dzień. Inni mają jogowe wieczory, co komu w duszy gra. Do tego według mnie konieczne są zajęcia w studio jogi przynajmniej raz w tygodniu pod bacznym okiem nauczyciela, który skoryguje co trzeba skorygować. U mnie około pół roku trwała nauka z nauczycielem zanim mogłam zacząć sama w domu praktykować. Joga uznawana jest za zajęcia prozdrowotne, więc nawet w czasach pandemii, kiedy kluby fitness i siłownie zostały zamknięte, studia jogi prowadzą zajęcia na żywo. Poza tym jest w czym wybierać w zajęciach prowadzonych on-line. 

Zapewniam, że joga nie jest religią, ani żadnym innym systemem wierzeń, czego tak bardzo boją się nieświadome osoby. Jest bardziej sposobem na życie, na szczęśliwe i spokojne życie w trudnym, zagonionym świecie. Joga uczy samodyscypliny, daje wewnętrzny spokój i harmonię, budzi wewnętrzną moc, poczucie sensu i optymizm.

Praktyka jogi jest wspaniałym doświadczeniem dla mnie i wierzę, że również może być dla Ciebie. Tym bardziej, że jest w czym wybierać, Niektóre style polegają na powolnym wykonywaniu ruchów (jak na przykład hatha joga), inne są bardziej dynamiczne (kundalini, ashtanga). Każdy może wybrać kierunek, który najbardziej mu odpowiada.

Ale jeśli nie, też się nie przejmuj, poszukaj jakiejś innej drogi, każdy doświadcza świata inaczej i z nieco innej perspektywy. Tylko pamiętaj przy wyborze, że ruch jest istotą naszego życia, a uśmiech witaminą o najsilniejszym działaniu 🙂

 

Jeśli jednak cię zachęciłam, to teraz najważniejsze: joga to 1% teorii i 99% praktyki.

 

Namaste Olimpia